All inclusive po naszemu czyli nauka kompromisów na wakacjach

Mity i stereotypy wokół wakacji pod hasłem #allinclusive wyrastają jak grzyby po deszczu. Trwa odwieczna walka między PRAWDZIWYMI podróżnikami, czyli takimi którzy organizują wyjazd na własną rękę, a tymi którzy lecą z biurem podróży. Standardowy klient przychodzący do biura nie wie jeszcze gdzie chce lecieć, czasem nie wie dokładnie kiedy, ale jest pewien jednego – koniecznie z All’em!

Sporej części turystów jest dosłownie wszystko jedno dokąd się wybiorą. Ważne żeby na basenie był cały dzień dostęp do alkoholu, basenu, lodów i frytek… Czy da się inaczej? Oczywiście! I dziś spróbuję Cię przekonać do formy jaką ja wybieram za każdym razem.

Jeśli czytałaś poprzednie wpisy to wiesz już, że kocham podróżować i dlaczego uważam, że warto. Od zawsze chciałam jeździć po Polsce, zwiedzać, czytałam przewodniki o odwiedzanych miejscach. Jak tylko finanse pozwoliły mi na pierwszy egzotyczny urlop to nie wahałam się ani chwili. Pojawił się dylemat. Urlop na własną rękę czy wyjazd z biura podróży z opcją all inclusive? Dla mnie wybór oczywisty – hej przygodo, mapa w rękę i jedziemy. Jednak okazało się, że dla mojego partnera nie była to wymarzona opcja i tak zaczęły się schody… Nie i koniec, nie polecę na wakacje po których będę mogła co najwyżej skomentować pogodę (gorąco jak diabli), ocenić jedzenie (wszystkim się i tak nie dogodzi) czy ogólnie hotel.

Jak pogodzić coś nie do pogodzenia

Nie pozostało Nam nic innego, jak połączenie dwóch opcji. Oboje chcieliśmy luzu, odpoczynku, słońca i pełnego relaksu. To nie wymagało dyskusji. Dylematy zaczęły się później – A. chciał koniecznie basen, ja blisko plażę. Jemu zależało na wygodzie i jedzeniu w hotelu, ja chciałam poznać regionalne smaki. On nie widział problemu w tym, że hotel był lekko mówiąc na zadupiu a ja chciałam zwiedzać, zwiedzać, zwiedzać… starożytne miasta, klimatyczne zatoczki, przecież to wszystko widziałam w przewodnikach to dlaczego miałabym z tego rezygnować?! Pogryźliśmy się i nigdzie nie polecieliśmy? Nie. Mieliśmy szczęście trafić do rewelacyjnego biura Ikaria w Łodzi, a Marcinowi – właścicielowi, do tej pory udaje się pogodzić Nasze rozbieżne wymagania. Jak to robi? Czytaj dalej.

All inclusive, czyli właściwie co?

Dosłownie – wszystko w cenie. Oznacza to, że w cenie wycieczki płacisz już za lot, transfer z lotniska, zakwaterowanie, ubezpieczenie i wyżywienie. Z tym ostatnim jest różnie bo możemy wyróżnić soft, ultra i zwykłe all inclusive. Zwykłe składa się zazwyczaj z trzech głównych posiłków, przekąsek pomiędzy i wliczonych napoi -zarówno tych bezalkoholowych jak i z procentami. Soft to biedniejsza forma zaś ultra to już „na bogato”… hulaj dusza piekła nie ma! Nie będę opisywać szczegółów bo ZAWSZE czytamy opisy oferty. Jednak w skrócie… all inclusive oznacza, że jedyne o czym musimy pamiętać to godziny wydawania posiłków. Proste!

W Naszym przypadku sprawdza się zwykła forma All – zawsze zwracam uwagę na to żeby można było coś zjeść w barze przy basenie. Niby taki szczegół, a jednak w dni, w które decydujemy się spędzić cały dzień na basenie nie musimy przebierać się z mokrych kostiumów i biec do restauracji. Rezygnujemy wtedy z obiadu na rzecz przekąsek (nikt jeszcze nie umarł od frytek), które spokojnie wystarczą do kolacji.

Jak wybrnęliśmy z patowej sytuacji?

Powiem tak – nie było łatwo! Bardzo szybko można wpaść w irracjonalną pułapkę myśli. Zapłaciłam za to wszystko to przecież „się należy”. Nie wyjdę z tej złotej klatki, bo „przepadnie mi zapłacony posiłek”. A nie daj Boże źle obliczę czas zwiedzania i nie wrócę na tą super, ekstra, tematyczną kolację! Albo ominą mnie wieczorne animacje – jacyś żonglerzy, cyrkowcy czy inni tancerze. STOP. Weź wdech i wydech i pomyśl – chcesz przytyć 5kg w tydzień czy wrócić do domu ze wspaniałymi wspomnieniami? RESET.

Naszym sposobem na wyjście z tego myślenia jest po pierwsze wybieranie średnich hoteli. Serio. Nie chcemy przepłacać i szukamy okazji. Nie oczekuję luksusów bo za nie nie chcę płacić. Ma być czysto i ładnie. W końcu spędzimy tam 7 nocy i jakieś 3 pełne dni… Jest jednak kilka rzeczy, na które zawsze zwracam uwagę i może będzie to również dla Ciebie jakaś wskazówka. Pytam o nie Marcina z biura podróży, szukam informacji w opisie oferty lub w opiniach o hotelu.

W hotelu zwróć uwagę na…

  • przekąski między posiłkami i dobre opinie o jedzeniu – o pierwszym pisałam w poprzednim akapicie. O co chodzi w drugim? Dobre to pojęcie względne. Plus dostają ode mnie te hotele, które serwują również dania regionalne i w których nawet jeśli zostanę w hotelu to poznam nowe smaki. Sosy Moyo Rojo i Moyo Vedre serwowane do pieczonych ziemniaków na Lanzarote do tej pory śnią mi się po nocach!
  • bliskość morza – na ostatnim urlopie z tego zrezygnowałam, do morza mieliśmy 20 minut spacerkiem i czułam niedosyt. Najlepiej czuje się w hotelach gdzie na każdym kroku mam widok na wodę – z restauracji, z pokoju albo chociaż przechadzając się korytarzem. Wybieramy zawsze wakacje przed sezonem, więc morze do kąpieli jest zazwyczaj za chłodne, ale samo spojrzenie na nie wprawia mnie w lepszy nastrój ♥ plus zachody słońca!
  • obiekt musi mieć w pobliżu przystanek, z którego bez problemu dostanę się busem do większej lub mniejszej atrakcji turystycznej. Właściwie jest to najważniejszy punkt! Na Rodos do stolicy wyspy dojechaliśmy w 30minut, w Turcji zwiedziliśmy w ten sposób Alanya, Side czy Bodrum. Wynajęcie auta w Turcji nie jest najlepszym pomysłem a wycieczki fakultatywne niestety wiążą się z wizytami w sklepach z biżuterią, futrami itp…

Dla świętego spokoju sprawdź też

  • oferowane przez dane biuro wycieczki fakultatywne i ich opis! Nie zawsze jest to wyznacznikiem ale było w przypadku lotu do Bodrum. Wiedziałam, że chcę zobaczyć Pamukkale i skupiłam się właśnie na tej wycieczce. Co jest w cenie, czy jest polski przewodnik, ile jest czasu wolnego na miejscu itp. Okazało się, że wycieczka wycieczce nie równa…
  • godziny odlotu i przylotu samolotu. Jeśli tylko jest już znana to wybieramy takie lotnisko, które oferuje Nam przylot na miejsce w godzinach porannych i powrót w godzinach popołudniowych/wieczornych. Do tej pory zawsze wychodziliśmy dobrze na wyborze Katowic (z jednym wyjątkiem o którym za chwilę) 😉 Czemu to takie ważne? Gdy jesteście w hotelu już o 9 rano macie przecież dodatkowy dzień urlopu. Logiczne. Ostatni wylot do Turcji spłatał Nam mocnego figla i zamiast być w hotelu o 17tej byliśmy o 21… opóźnienia samolotu. Biorąc pod uwagę, że wylot z powrotem mieliśmy o 9 rano to byliśmy dwa dni w plecy. Fajnie? No nie :/ ale na to już wpływu nie masz nigdy.

Planuj bez ograniczeń

O tym jak planuję zwiedzanie i gdzie szukam inspiracji napiszę osobny post. Jednak podstawowa zasada – nie ograniczaj się i zapisuj wszystkie pomysły, sprawdź przewodniki, lokalizacje miejsc, które chcesz zobaczyć! Jakieś miejsce jest 200km od hotelu? Co z tego! Na początku jeszcze nie wiesz czy po drodze nie ma więcej ciekawych miejsc. Jesteś pewna, że wynajmiecie auto? Te plany też nie zawsze wychodzą. Planowaliśmy wynajem samochodu w Hiszpanii ale uznaliśmy na miejscu, że jest to zbyt wysoki koszt za jeden dzień (mogliśmy skorzystać tylko z hotelowej wypożyczalni bo hotel był na totalnym zadupiu i cena mocno wygórowana…teraz bardziej zwracam na to uwagę). Na szczęście miałam całą listę atrakcji spisaną i tym sposobem udało Nam się zobaczyć piękne miejsca bez auta.

Chillout vs aktywne spędzanie czasu

Jak robimy to my? Pierwszy pełny dzień urlopu zawsze spędzamy w hotelu. Jest to czas na relaks, aklimatyzację i odespanie na basenowym leżaku nieprzespanej nocy. Czasami przeciąga się to na drugi dzień jeśli ostatnie tygodnie czy miesiące mocno dały Nam w kość… Kolejne dni przeplatamy – jeden dzień zwiedzania, jeden plażowania. Czasami łączymy obie formy i tak np. do Side w Turcji pojechaliśmy dolmuszem (busem) zaraz po śniadaniu i wróciliśmy koło 16tej – idealnie żeby skorzystać jeszcze ze słońca na basenie i odpocząć po długim spacerze. Ostatni dzień obowiązkowo ładowanie baterii, wtedy nie planujemy już żadnych większych atrakcji, korzystamy z tego co oferuje hotel, ewentualnie spacerek po miasteczku i lokalnym targu.

Pamiętaj, że w opcji All inclusive niektóre hotele proponują bezpłatnie istne sportowe szaleństwo – dla ambitnych może to być siłownia, korty tenisowe, golf czy joga o poranku. Zdarzyło mi się kilka razy uczestniczyć w gimnastyce w wodzie, ale nie oszukujmy się – więcej przy tym wygłupów niż ćwiczeń. Taka przeplatana forma sprawdza Nam się od kilku lat mimo, że wciąż zdarzają się wpadki i niewypały. Np na Rodos trzy pełne dni zwiedzania okazały się mocnym obciążeniem a przyczyną tego było jedno zmarnowane totalnie popołudnie o którym też kiedyś opowiem. Myślę, że taki kompromis pozwala w zupełności wypocząć i wyszaleć się na basenie mojemu A. a mi zaspokoić podróżnicze zachcianki.

Jestem ciekawa co Ty sądzisz o takiej formie wypoczynku? Jesteś stworzeniem basenowym i 8h na leżaku to dla Ciebie najlepsza forma relaksu? Czy tak jak ja bierzesz na swoje barki mini-projekt w postaci zorganizowania bardziej wymagającej wakacyjnej formuły? A może masz jeszcze lepsze doświadczenia niż ja i pomożesz mi ulepszyć dotychczasowe założenia? Daj znać koniecznie w komentarzu!

Pozdro, Marlena♥

Zobacz również

12 komentarzy

  1. Biuro Ikaria z Łodzi chyba najlepsze w Polsce.
    Marcin najlepszy doradca jakiego znam, kilka razy już wyjeżdzałem z jego polecenia i zawsze bardzo zadowolony.

    1. Haha…no Ja należę zdecydowanie do tej drugiej grupy. Nigdy w życiu nie byłam na zorganizowanych wczasach. Dłuższe urlopy planuje sama z reguły przemierzając wtedy cały kraj, zaś te parodniowe podobnie, z tym że obszar zwiedzania się pomniesza.
      Miłego dnia 🤗

  2. Zgadzam się! Marcin jest niezastąpiony i potrafi bardzo dobrze doradzić, wystarczy słuchać i zaufać. Pierwsza podróż samolotem (w dodatku samotna i z przekonaniem że mój angielski jest mocno słaby) okazała się wspaniałą i wyjątkową przygodą. W hotelu zostałam ze dwa razy, nie miałam czasu żeby zrobić to co wymyśliłam na miejscu. Co prawda korzystałam praktycznie ze wszystkich głównych
    posiłków ale było warto.

    1. Widzę że nie tylko ja mam takie wspaniałe wspomnienia z pierwszych wakacji 🙂 Również miałam wiele obaw ale wskazówki Marcina mnie uratowały przed jeszcze większym stresem! Dziękuję za komentarz i zapraszam na kolejne posty.

      1. Marcina i Ikarię mogę polecić każdemu z czystym sumieniem ♥ co do wskazówek są z życia wzięte, więc mam nadzieję że będą przydatne 🙂

  3. Kochana jak dobrze wiesz, biuro Marcina poznałam dzięki Tobie i nie zamieniłabym go na żadne inne. Zawsze słucha jakie są nasze potrzeby, zawsze potrafi wyjaśnić, a także rozwiać obawy. Jak urlop to tylko z nim!

  4. Nie trzeba wyjeżdżać za granicę w opcji all inclusive, żeby pojawiły się problemy, co do formy wypoczynku 🙂
    My odpoczywamy ze znajomymi na Mazurach w wynajętych domkach i pomimo różnych oczekiwań, udaje się osiagnąć kompromis.

    1. Haha jestem bardzo ciekawa jak to jest z tymi oczekiwaniami 🙂 Bo gdy jadę na urlop w Polskę to mam tylko dwa oczekiwania co do noclegu – musi być z łazienką, najlepiej w pokoju a drugie już mniej ważne ale istotne – miło byłoby gdyby była lodówka 🙂 Jestem sknerą i wolę zrobić zapas piwa w markecie niż płacić na mieście gruby hajs ;););)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *